piątek, 22 maja 2015

Lollipop.

~~~~

To pierwszy sweter  z miksów jakie Wam pokazywałam. Lizaczek, tak mi się skojarzył z kręceniem lizaków biało-różowych





Sweter jest najprostszy na świecie tylko na prawym rękawie zrobiłam oczka lewe. Wykorzystałam resztki włóczek: różowy moher "Kid Mohair" i naturalne "Polo Natura".





Oczywiście różowej włóczki zabrakło, która okazało się, że też jest w różnych odcieniach, więc końcówki rękawów i dół swetra są inne w odcieniu jakby lekko przybrudzone, bo tu wykorzystałam resztki jedwabnej włóczki z chusty, którą pokazywałam wcześniej.



 Podczas pracy moja szanowna połowa dopytywała dla kogo ten sweter? Pewnie dlatego, że luźny i dość spory. Powiedziałam, że dla niego, bo prawdziwy mężczyzna koloru różowego się nie boi....zgadnijcie co powiedział? ;D

Żebym sobie z niego nie żartowała i w takim razie to on prawdziwym mężczyzną nie jest bo nosić go nie będzie.



I tak bym mu swetra nie oddała bo go bardzo lubię jest taki za duży jak chciałam( jak pożyczony od swojego, kochanego faceta) i ciepły- tyłek mi uratował na Narodowym ;0)

~~~~

środa, 13 maja 2015

Big Milk.

~~~~

Tym razem uparłam się i zawzięłam. Sama sobie się dziwię skąd wzięłam tyle cierpliwości i nie rzuciłam swetra w kąt lub ze złości nie pocięłam i wyrzuciłam do śmieci ;0)

Sweter właściwie dziergałam całą zimę z przerwami na inne drobiazgi w stylu podkładki pod kubki, otulacze, chusty itp.

Projekt w głowie miałam od jakiegoś czasu i włóczkę też i wiedziałam, że koniecznie musi być jasny ze względu na warkoczyki.



Dylematy też były bo włóczka cienka, a to na pewno będą prześwitywać ciemne getry czy bluzki a sweter miał być obszerniejszy, dłuższy i zakrywać zarówno boczki jak i wielka pupę w getrach ;D

Gdy powstał cały i brakowało mu pół rękawa stwierdziłam, że nie o to mi chodziło, wygląda jak wór na kartofle i go sprułam. Gdy drugi raz powstał prawie cały  został spruty do pach i postanowiłam zebrać trochę oczek to tu to tam.

Za trzecim razem powstał w całości, gdy go wyprałam stał się sukienką z rękawami długimi jak na ręce gibona... trzeba było podpruć i poprawić...nooo oczywiście podprułam za dużo z rozmachu więc znowu dorabiałam ;0)

No i wreszcie skończyłam, wisiał jak zwykle na manekinie nabierając mocy urzędowej, czekał na wciągniecie nitek, a jak tak wisiał to dumałam żeby może jeszcze raz go spruć, bo inny wzór zrobiłabym na bokach....hmmm.... ale chyba tym razem cierpliwość mi się skończyła i miłość do dziergania na drutach numer 3, zostaje taki jaki jest !





Wzór: własny
Druty: 3KP
Rozmiar: M
Włóczka:Alize" Cashmira fine"






Wzór miałam rozpisywać,ale nie wiem czy jest jakikolwiek sens. Póki co pokazuję Wam, że sweter jest noszalny, zamaszysty i zakrywa tu i ówdzie małe co nie co ;D

~~~~





piątek, 8 maja 2015

Airy.

~~~~

"Airy" czyli przewiewny i taki ma być ten szal. Powstał z myślą o wietrznych letnich dniach, a właściwie o morzu ( kolor też odpowiedni) tam często wieje chłodny wiatr, który opala.



 Brakowało mi jakiejś chusty czy szalika i w tym roku postanowiłam sobie zrobić coś takiego przydatnego co na pewno w tym roku spakuję do walizki.

Szal oczywiście wykonany jest  z 5 nitek lnu połączonych razem, jest przyjemny, lejący i nie gryzie.

Przyda mi się do moich lnianych sweterków i nie tylko.






Zrobię chyba jeszcze jeden szaro-czerwony pasujący do mojej "Cienkiej czerwonej linii".

~~~~

Z ciekawostek: widzieliście kiedyś jajko z kokardką?

Takie oto jajeczko ugotowało mi się na śniadanko, ładne prawda? ;D
~~~~

poniedziałek, 4 maja 2015

Żyć kolorowo.

~~~~

Za każdym razem obiecuję sobie, że już jutro na pewno napiszę na blogu, potem nastaje kolejne jutro i następne i mija tydzień i się dziwię, że mam kolejny poniedziałek....też tak macie?

Jak tylko poczuję słońce i ładną pogodę to z niczym nie mogę się wyrobić, bo wyciągam rower i czas szybko mi płynie ;0)

Dzisiaj jest kolejny poniedziałek więc wreszcie napiszę i będzie dużo zdjęć ;D

Zaliczyłam największą porażką żużlową na  Narodowym w Warszawie, emocje już opadły, ale złość pozostała jak można tak spieprzyć międzynarodową imprezę? Jeżeli nie wiecie zapytajcie warszawiaków.

Humory mieliśmy znakomite, atmosfera też była super do momentu kiedy rozpoczęły się zawody. Od pierwszego biegu już nie szło a potem było już coraz gorzej.







Czasami mam wrażenie, że warszawka wszystko robi na siłę kompletnie się nie znając, zazdroszcząc takich imprez prowincji ( bo w sądzie ulicznej wielu z warszawiaków mówiło, że żużel to sport prowincjonalny), bo to Stolyca i potem właśnie tak wychodzi jak wyszło i nie ma winnych jedni zwalają na drugich a my prowincjonalne kiepki powinniśmy się cieszyć, że byliśmy na TAAKIEJ imprezie - żenada.

Najpierw na Narodowym był basen teraz była piaskownica z 23 biegów odbyło się ich zaledwie 12, wykluczanie zawodników za taśmę, której nie było bo nie działała i nie potrafili naprawić więc zawodnicy startowali na światło( nie wiem czy na meczach juniorskich startują na światło może kilkanaście lat temu i owszem)...reszty nie skomentuję...ech zostawcie wy lepiej organizację imprez żużlowych prowincji wstyd na cały świat, takich mistrzostw świata jeszcze nie było.




Pożegnanie Tomka Golloba miało być na początku imprezy, ale oczywiście przełożono na koniec gdzie większość ludzi nieźle wkurzona opuściła stadion....nieładnie organizatorzy takich rzeczy się nie robi Mistrzowi to miało być godne pożegnanie.

No to wylałam żale i trzeba żyć, a najlepiej kolorowo ;0)

To jeszcze jedno moje wspomnienie Szwecji jak widać dzierga się i tam jak najbardziej kolorowo.


Moja szafa też barwy zmienia co będzie widać w kolejnych robótkach, z ciemnych kolorów zdecydowanie uderzyłam w jasne, optymistyczne barwy i dobrze mi z nimi.

Moje melanże wszystkie ukończone, robótki się udały jestem zadowolona teraz tylko fotki i prezentacja dla Was.

Na drutach też kolorowo, żeby było śmieszniej to sprułam mój sweter w paski, wyprostowałam wełnę i robię go jeszcze raz bo był za szeroki w ramionach a kolory mi się podobały...wiem głupota,bo włóczka żadna specjalna i prucie tych moherów to też upierdliwa sprawa...widać w deszczowy dzień bardzo mi się nudziło i jakbym nie miała nowych, nieprzerobionych włóczek w szufladzie takich jak ten energetyczny pomarańcz.



Na tą włóczkę też długo nie miałam pomysłu i nadal nie jestem pewna czy go mam w każdym razie dzieje się coś tam i pruje i nie wiem do końca czy powstanie bo obawę mam jedną , że zabraknie włóczki na rękawy a nie dokupię bo to "Cashmira" pofarbowana przez pewną sympatyczną Włoszkę.

W majowy plener oczywiście moja energetyczna robótka pojechała ze mną


 


 



No i czas na zmianę roweru, ale o tym następnym razem, bo to wcale nie jest prosta sprawa i powoli tracę nadzieję i cierpliwość.

Na bulwarze gotowano żurek na gęsinie na wielkiej patelni



Potem była degustacja....pyyszna zresztą ;0)

I na koniec stare samochody, mi najbardziej gębusia uśmiechała się do jaśkowego Mini ;D


Na dzisiaj już wystarczy, pozdrawiam Was i życzę duuużo czasu, bo mi go ciągle brakuje.

~~~~

wtorek, 28 kwietnia 2015

Serenity.

~~~~

Ten sweterek dziergałam dosyć długo i nie dlatego że jest jakiś tam bardzo skomplikowany tylko dlatego, że powstawał w nie najlepszym czasie.

I właśnie wtedy kiedy było czarno i smutno wkoło powstał jasny "Serenity" łagodny i pogodny.








Ta wersja jest zrobiona z mieszanki bawełny i akrylu, myślę, że równie dobrze będzie wyglądał z czegoś wełnianego i będzie bardziej zwarty, sprężysty. Wiadomo bawełna ma to do siebie, że lubi się wyciągać i nie trzymać tak dobrze fasonu za to świetnie sprawdza się w te wiosenne, ciepłe dni.

~~~~

piątek, 17 kwietnia 2015

Thin red line.

~~~~

"Cienka czerwona linia" to moja nowa miłość tego wiosenno-letniego sezonu i kolejny przykład na to co można zrobić z lnu nawiniętego na cewki. Oczywiście nie jest to pojedyncza nitka tylko jest ich tutaj 5.

Sweterek powstał na prośbę  szwagierki. Ona zmobilizowała mnie do działania.

Właściwie chciała sweter taki jak "Pudełko czekoladek" a mi po głowie chodził od dawna inny pomysł. Zapytałam tylko czy może być jednak trochę inny, zgodziła się i tak powstało to cudo, a właściwie dwa bo jeden dla niej drugi identyczny dla mnie.




Kawusia z mojego ulubionego kubusia, widać dlaczego nie? Poza tym duuuży niczym wiaderko a ja lubię pić dużą kawę ;D


 


 

He, he a na tym zdjęciu widać, że sweter znowu mi wyszedł całkiem psi.

Łaziło bydlę za mną i chciało na ręce bo za Wisłą żołnierze strzelali i tak załapał się na fotkę. Kiedy zrzuciłam zdjęcia zobaczyłam, że pies jest jak sweter szary i z czerwoną obrożą ;0)


 Sweter kocham za grafitowy kolor i tą cienką, czerwoną linię, za luźny fason i miękkość naturalnego lnu.

A tak poza tym Małż mi skroił moją szarą czapkę i nie chce oddać mówi, że fajna i cienka buuu
Muszę machnąć nową, kurcze a myślałam, że prosta,szara mysza bez niczego to jej nie ruszy, widać takie najlepsze.

~~~~

Wzór jest już rozpisany i dostępny mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu jak mi, to moja propozycja na sezon wiosenny i cena wzoru też niższa.



~~~~